Białe noce w Petersburgu

[Kamil] Z „rosyjskiego” nie byłem orłem. Mój poziom wiedzy o „języku Puszkina”  odzwierciedlała znajdująca się na końcu każdej sali –  ławka, której nazwa, związana jest z mającym długie uszy i ogon, kopytnym ssakiem.

Końcowe zaliczenie z „ruska” było jednym z tych, gdzie przed jego rozpoczęciem, brałem w ciemno ocenę „bardzo dobry dostateczny”. Jak się okazało, sprawdzianu obawiałem się na zapas. Przebieg rozmowy egzaminacyjnej był zaskakujący, gdyż szybko przeszliśmy na tematy podróżnicze. Szanowna Pani Doktor niczym wytrawna przedstawicielka biura podróży zachęcała mnie, aby odwiedzić Federację Rosyjską. Białe noce, jedzenie, zabytki, kultura, historia, ludzie. To tylko część z argumentów, które przytaczała.

Egzamin zdałem,  odkrywając nowy cel podróżniczy.

Od tamtego momentu minęło kilkanaście lat, aż w tym roku postanowiliśmy zrobić pierwszy krok w kierunku wschodu. Padło na dwie stolice Rosji. Dawną, historyczną – Petersburg i obecną – Moskwę.

Lot

Plan czerwcowej podróży zaczęliśmy od kupna biletów lotniczych. Najbardziej przystępna okazała się oferta AirBaltic. Nabyliśmy bilety na trasie Gdańsk-Ryga-Petersburg oraz Moskwa-Ryga-Gdańsk. W cenie uwzględniona była możliwość bagażu podręcznego. Drogę między miastami zdecydowaliśmy się pokonać pociągiem Sapsan (z ros. „Sokół wędrowny”).

Noclegi

W Petersburgu wynajęliśmy mieszkanie w okolicy Dworca Bałtijskaja, natomiast w Moskwie zdecydowaliśmy się na hotel przy stacji metra Ryazansky Prospekt.

Wiza

Formalności dotyczące wizy chcieliśmy w maksymalnym stopniu wykonać we własnym zakresie, pomijając pośredników.

Regularnie odwiedzaliśmy stronę Konsulatu Generalnego Federacji Rosyjskiej w celu umówienia spotkania. Ku naszemu zaskoczenie terminów brakowało. Nerwowo zaczęło robić się na 30 dni przed wyjazdem, kiedy uzyskaliśmy informację, iż jedyną możliwością załatwienia formalności jest wizyta w mieszczącym się niedaleko konsulatu – centrum wizowym. To oznaczało dla nas dodatkowe koszty w wysokości 130 zł osoba. Tam też złożyliśmy komplet dokumentów i po tygodniu czekania odebraliśmy upragnione wizy.

Niezbędne ubezpieczenie zakupiliśmy u internetowego brokera podobnie jak zaproszenie 50 zł.

1 dzień

Podróż do miasta partnerskiego Gdańska odbyliśmy owianym złą sławą Bombardierem. Trasa minęła bez problemów. W sumie 2,5 godziny lotu + 120 minut oczekiwania na przesiadkę w Rydze.

Powitanie na rosyjskim lotnisku – Pułkowo mieliśmy jak z bajki (mimo, że bez czerwonego dywanu). Od początku towarzyszył nam tłum oficjeli oraz grono wszelkiego rodzaju służb . Wszyscy uśmiechnięci i pomocni. Wraz z resztą zagranicznych gości, odprawiono nas przy jednym z punktów kontroli paszportowej.

Czy tu jest tak zawsze? Do myślenia dały nam, ulokowane w każdym kącie lotniska, materiały promocyjne z enigmatyczną nazwą „SPIEF’19”.

Dobra passa trwa do momentu, kiedy wyszliśmy z terminalu. W miejscu, gdzie powinny stać pojazdy komunikacji miejskiej znajdowały się lśniące, czarne vany. Czyżby tak wyglądały rosyjskie busy – marszrutki?

Kierowca jednego z nich – dobrze zbudowany Pan w garniturze, z ciemnymi okularami na nosie i słuchawką w uchu(żeby mieć kontakt z bazą), jednym spojrzeniem wytłumaczył nam, że bez identyfikatora SPIEF’19 nie mamy tu czego szukać. Karta mieszkańca Gdańska to za mało.

Tłum pasażerów stojących 200 m dalej, był dla nas odpowiedzią  na pytanie, gdzie znajduje się przystanek.

Na transport czekaliśmy parę minut. W jednym momencie podjechało kilka autobusów oraz busów (nr 39). Spokojnie zmieściliśmy się w marszrutce (40 rubli os.) i ruszyliśmy w kierunku miasta. Szybko okazało się, że bijące rekordy na YouTube filmy o rosyjskich użytkownikach dróg to nie fikcja. „Nasz” kierowca jechał jakby to był jego ostatni dziś kurs. Pojazdy na drodze mijał niczym narciarz tyczki. O ile pasażerowie z zagranicy zapierali się nogami by nie wypaść z siedzeń, tak jadący z nami Rosjanie spokojnie przeglądali sobie VKontakte – rodzimego facebooka.  Trochę spoceni wysiedliśmy na ostatnim przystanku przy stacji Moskowskaja (ros. Моско́вская). Kolejne 80 rubli zamieniliśmy na 2 żetony. Taką postać mają tutejsze bilety na metro (Aktualne ceny biletów na komunikację miejską w Petersburgu). Dzięki nim dostaliśmy się w okolicę dawnego Dworca Warszawskiego, gdzie mieliśmy wynajęte mieszkanie.

Na koniec  wygooglowaliśmy  wyYANDEXowaliśmy sobie czym jest ten tajemniczy SPIEF’19. Okazało się, że chodzi o trwający w St. Petersburg International Economic Forum, którego gośćmi byli prezydenci Rosji i Chin –  Władimir Putin i Xi Jinping.

Szybko zrozumieliśmy dlaczego w mieście jest taka mobilizacja służb.

2 dzień

Na początek wybraliśmy się metrem do jednego z symboli miasta nad Newą, czyli…meczetu.

Znajdująca się w sąsiedztwie stacji metra Gor’kowskaja świątynia należy do jednych z największych w Europie. Zmieścić się w niej może 5000 wiernych. Budowla powstała na początku XX wieku, a jej losy były niezwykle burzliwe. M.in. władze radzieckie zamknęły meczet w latach 30. tworząc w nim magazyn medyczny.

Kolejnym naszym celem był krążownik Aurora. 7 listopada 1917 roku z działa „Jutrzenki” oddano strzał w kierunku Pałacu Zimowego – siedziby Rządu Tymczasowego, sygnał ten uznawany jest za początek rewolucji październikowej.

Ruszyliśmy  dalej wzdłuż Newy.  Na chwilę zatrzymaliśmy się przed domem cara Piotra I Wielkiego – założyciela Petersburga.

Władca mieszkał tu na początku XVIII w. skąd przyglądał się budowie znajdującej się nieopodal Twierdzy Pietropawłowskiej – najstarszej budowli miasta.

Fortyfikacja była oczkiem w głowie rosyjskiego cara. Usytuowana na Wyspie Zajęczej budowla, miała chronić przed najazdem wojsk Szwedzkich. Powstający przez 20 lat obiekt stał się impulsem do założenia miasta. Z biegiem lat zmieniała się również rola Twierdzy. Przez ponad 200 lat znajdowało się tu więzienie polityczne. Pierwszym więźniem był syn Piotra I Wielkiego – carewicz Aleksiej. Został on skazany na śmierć za spisek przeciwko ojcu. Więzieni tu byli znani poeci Fiodor Dostojewski czy Maksym Gorki. Osadzonymi byli również nasi rodacy generał Tadeusz Kościuszko, generał Stanisław Fiszer, powieściopisarz Julian Ursyn Niemcewicz, pułkownik Jan Kiliński, działacz Mateusz Menterys.

Twierdza w swej historii pełniła też funkcję: Senatu czy Mennicy. Powstały tu majestatyczny Sobór Świętych Piotra i Pawła stał się miejscem pochówku przedstawicieli dynastii Romanowów.

Latem teren przyległy do Twierdzy zamienia się w miejską plażę, natomiast zimą spotkać można miłośników lodowych kąpieli.

Kolejnym naszym celem był Sobór Zmartwychwstania Pańskiego zwany też Cerkwią na Krwi. Nazwa nawiązuje do zamachu z 1881 roku, w którym życie stracił car Aleksander II. Dwa lata później syn władcy – Aleksander III wydał polecenie budowy Soboru, w miejscu, gdzie dokonano zbrodni na jego ojcu. Prace nad świątynią trwały ponad 20 lat. Powierzchnia mozaik zdobiących Sobór wynosi ponad 6500 m2 .

Kąpiel Puszkina z okazji jego 220 urodzin. W tle Pałac Michajłowski, w którym znajduje się Państwowe Muzeum Rosyjskie.

Rosyjskie muzeum Etnograficzne.

Jeden z prawie 400 mostów, które łączą Petersburg – Most Panteleimonovsky.

Tuż obok niego przy kładce „Pierwszego Inżyniera” znajduje się pomnik czyżyka (Chizhyk – Pyzhik).

11 centymetrowa rzeźba nawiązuje do rosyjskiej pieśni ludowej o nie wylewających za kołnierz, studentach pobliskiej Cesarskiej Szkoły Sądownictwa. Uczniowie nosili uniformy w żółtych i zielonych kolorach, które przypominały barwy czyżyka. Dlatego nazywano ich Chizhyks-Pyzhiks.

Petersburg należy do miast, w którym można znaleźć wiele posągów różnorakich zwierząt. Figury zajęcy zawładnęły „Wyspą Zajęczą”, czyżyk ukrył się pod mostem , a metalowe koty przypominają o swych zasługach, w walce z gryzoniami podczas 2,5 rocznej blokady Leningradu (dawna nazwa Petersburga).

Dużą popularnością w Rosji cieszą się bary mleczne. „Stołobary” zlokalizowane praktycznie na każdej ulicy. W jadłodajni znajdziemy wiele lokalnych specjałów za rozsądną cenę.

Polecamy pierogarnię Pelmenya.

Budynek cyrku Bol’shoy.

Muzeum najdroższych na świecie Jaj – Fabergé.

Newski Prospekt to główny trakt miasta, który ciągnie się przez ponad 4 km od Pałacu Admiralicji, aż do Ławry Aleksandra Newskiego (księcia, świętego prawosławnego), od którego ulica wzięła swą nazwę. Newski prospekt to zarazem „najdroższy adres” w Petersburgu. Poza licznymi instytucjami finansowymi, ekskluzywnymi butikami, barokowymi kamienicami znaleźć tu można wiele świątyń.

Jedna z nich to Sobór Kazańskiej Ikony Matki Bożej. Wybudowano go w XIX wieku, na wzór bazyliki św. Piotra w Watykanie. Budowlę poświęcono Kazańskiej Ikonie Matki Bożej, gdyż według historii, to o jej wstawiennictwo zwrócił się feldmarszałek Michaił Kutuzow, podczas najazdu Napoleona na Rosję. Kraj udało się obronić przed francuskimi wojskami, a w podziękowaniu za to, nowo wybudowana świątynia została poświęcona jej opiece.

Największym placem w mieście jest ten usytuowany przed Pałacem Zimowym. Jego powierzchnia wynosi 60 tys m2 . Miejsce było świadkiem historycznych momentów w dziejach Rosji, takich jak Krwawa Niedziela – 1905 r. czy Rewolucja Październikowa – 1917 r.

Na samym środku placu stoi Kolumna Aleksandrowska. Obok zlokalizowany jest Gmach Sztabu Generalnego z charakterystycznym łukiem triumfalnym sławiącym zwycięstwo wojsk rosyjskich nad Napoleonem w 1812 roku. Vis-a-vis znajduje się Pałac Zimowy.

Barokowa budowla powstała w połowie XVIII w. i wzorowana była na francuskim Wersalu. W 1837 roku budowlę strawił pożar. Z polecenia Mikołaja I rozpoczęto odbudowę Pałacu.

Władca Imperium Rosyjskiego dał wykonawcom na to rok. Dla przyspieszenia wysychania ścian, we wnętrzach budowli palono ognie.  By znieść tę różnicę temperatur, robotnicy okładali swoją odzież lodem.

Do roku 1905 obiekt pełnił funkcję zimowej rezydencji Romanowów. Po upadku caratu w lutym 1917 r. część gmachu przekształcono w szpital oraz siedzibę Rządu Tymczasowego. W 1922 roku obiekt przekazano Państwowemu Muzeum – Ermitaż. Ogromną bolączką placu jest…znikająca kostka brukowa. Według danych ubywa jej około 20 m2 rocznie. Winowajcami są turyści, którzy zabierają tę nietypową pamiątkę, wierząc iż pochodzi ona z epoki Katarzyny II. W rzeczywistości bruk został wykonany w 1977 r.

Pałac Admiralicji – jeden z pierwszych obiektów wybudowanych w mieście. Z biegiem lat zmieniał się kształt budynku jak i funkcje. Pierwotnie znajdowała się tu stocznia. W latach czterdziestych XVIII wieku usytuowane było tu pastwisko i targ. Po kolejnej przebudowie miejsce to zagospodarowała admiralicja – urząd sprawujący zwierzchnictwo nad marynarką wojenną.

Na szczycie złotej 72 metrowej iglicy widnieje wiatrowskaz w kształcie fregaty, która przez długi okres czasu był symbolem miasta. Od 1925 roku w budynku tym mieści się Instytut Inżynieryjny Marynarki Wojennej. W 1941 roku, przed oblężeniem miasta (w ramach kamuflowania obiektów publicznych) złota iglica Admiralicji została przemalowana na szaro.

Sobór św. Izaaka.

Największy obiekt sakralny w Petersburgu, a drugi co do wielkości w Rosji (zaraz po Soborze Chrystusa Zbawiciela w Moskwie). Na starym kontynencie, w kategorii świątyń kopułowych, rozmiarami ustępuje jedynie watykańskiej Bazyliką św. Piotra, londyńskiej katedrze św. Pawła i według niektórych źródeł florenckiej Katedrze Santa Maria del Fiore.

Promień kopuły wynosi 11 m i pokrywa go 100 kg złota. Sobór poza funkcją sakralną pełni też rolę muzeum.  Z kolumnady można podziwiać panoramę miasta.

Dzień 3

Tuż po otwarciu zameldowaliśmy się w Ermitażu. Bilety kupiliśmy w samoobsługowym kiosku na terenie Pałacu Zimowego (700 Rubli za szt.). W kolejce do Muzeum staliśmy około 15 minut. Wewnątrz niesamowity tłok.

Zwiedzający z wejściówkami zakupionymi przez internet, mają możliwość dostania się do obiektu mniej uczęszczaną, boczną bramą.

Geneza muzeum związana jest z  Katarzyną II Wielką, która była pierwszą lokatorką gmachu. Na rozkaz urodzonej w Szczecinie – „Semiramidy Północy” zakupiono kolekcję obrazów, a pałac zamieniono w galerię sztuki. Zbiór dzieł zdobił jedno ze skrzydeł rezydencji nazywanej – Hermitage (z francuskim.  Ermitażu  – miejsce samotności, pustelni).

Dziś kompleks składa się z 6 budynków. W posiadaniu Muzeum znajduje się około 3 mln eksponatów, z czego udostępnionych dla zwiedzających jest około 5 %. Zbiór tworzą artefakty z wielu epok, od starożytnego Egiptu po Europę z początku XX wieku. Ermitaż jest największą galerią sztuki w Rosji i jedną z największych na świecie.

Na pobranej wcześniej mapce zaznaczyliśmy eksponaty, które chcieliśmy zobaczyć.

Poniżej. Ermitaż to idealne miejsce do… do zabawy w chowanego.

Rembrandt – „Powrót Syna Marnotrawnego”.

Najdłuższy postój zaliczyliśmy przy „Pawim” zegarze. Eksponat został wyprodukowany przez warsztat angielskiego mechanika Jamesa Coxa w 1770 rok. Arcydzieło mechaniki stanowiło dar księcia Grigorija Potiomkina dla cesarzowej Katarzyny II. Niestety, maszyna trafiła do Rosji uszkodzona i niekompletna. Części upchane były w kilku koszach, a do złożenia całości nie było żadnych wskazówek. Niczym meble w Ikei bez instrukcji montażu.

Za złożenie i naprawę zegara wziął się innowator, nazywany „Archimedesem z Niżny Nowogrodu” – Ivan Kulibin.

Dzięki żmudnej pracy mechanika, udało się odrestaurować to cenne dzieło. Maszyna bez zmian działa po dziś dzień.

Sekwencja mechanizmu jest nieprzypadkowa. Pierwsza budzi się, znajdująca w klatce – sowa, symbol nocy. Porusza ona głową, łapą i obraca oczami. Uruchamia dzwony. Następnie do akcji wkracza paw, który kłania się z wdziękiem i rozkłada swój złoty ogon – symbol słońca. Posrebrzana powierzchnia „wachlarza” symbolizuje noc. Ostatni jest piejący kogut – symbolizujący początek dnia. Zegar uruchamia się w każdą środę o 20:00.

A wygląda to następująco:

Z ulgą opuściliśmy Pałac Zimowy i przeszliśmy do Gmachu Sztabu Generalnego. Można w nim podziwiać m.in. obrazy impresjonistów oraz sztukę nowoczesną. Ku naszemu zdziwieniu ta część muzeum była praktycznie pusta.

Na koniec dnia ruszyliśmy podziwiać „białe noce”. O tej porze roku słońce zachodzi w Petersburgu tylko na krótką chwilę, w dodatku nie chowa się głęboko za widnokrąg. Zjawisko jest z jednej strony uciążliwe (światło budziło nas w środku nocy), z drugiej jednak stanowi nie lada atrakcję.

Tu mieszkał Adam Mickiewicz.

Bezpieczeństwo

Podczas pobytu w Petersburgu napotkaliśmy mnóstwo służb mundurowych. Na pewno miał na to wpływ szczyt ekonomiczny.  Zaskoczyła nas skala zabezpieczenia imprezy. Skrzyżowanie obok „naszego” mieszkania patrolowała 24 godziny na dobę drużyna funkcjonariuszy Policji. Przerwy spędzali w podstawionym radiowozie lub na podwórku przy wynajmowanym przez nas lokum.

Metro

Stacje metra w Petersburgu to prawdziwe dzieła sztuki. Wiele z nich przypomina wnętrza pałaców. Wyróżniają je kolumny, żyrandole, marmury czy posągi. Przystanki zlokalizowane są najgłębiej na świecie (pełniły rolę schronów).  Prędkością i kierunkiem jazdy schodów dyryguje pracownik metra.

Stacja metra „Awtowo”.

Cdn.

Część II Peterhof – w krainie carskich fontann

Część III Moskwa – największe miasto Europy

Jedna uwaga do wpisu “Białe noce w Petersburgu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s