Santorini – Cykady na Cykladach

 

Sięgając po pierwszy lepszy przewodnik po Grecji lub katalog z biura podróży, natrafić można na zdjęcia ukazujące przyklejone do klifu białe budynki, z kopułami w kolorze cyjanu. Na ich tle widnieje niebieskie niebo, a całość dopełnia turkusowe morze.

Malowniczy krajobraz, o którym mowa jest wizytówką Santorini (Santoryn, Thira, Thera), niewielkiej wyspy położonej na Morzu Egejskim. Perłę archipelagu Cyklad odwiedziliśmy w jeden dzień, przy okazji wizyty w Atenach.

Poranny lot ze stolicy Grecji na wyspę św. Ireny (Saint Irene) trwał około 50 minut. Z santoryńskiego lotniska udaliśmy się autobusem na północ, do miejscowości Oia. Podróż z przesiadką w Firze (Thira) kosztowała nas po około 4 €.

Ceny i rozkład autobusów na Santorini dostępnej są na poniższej stronie.

Aktualny cennik http://www.ktel-santorini.gr/index.php/en/

O tym, iż Oia jest najchętniej odwiedzanym punktem na wyspie przekonaliśmy się dość szybko. Na ciasnym szlaku usytuowanym wzdłuż wybrzeża, spotkaliśmy tłumy turystów (podobno podczas zachodu słońca jest ich tu jeszcze więcej). Jedną z wycieczek tworzyła grupa Polaków, która przypłynęła tu promem z Krety. Popularność miasteczka ma odzwierciedlenie w tutejszych cenach, które należą do najwyższych na wyspie.

Z ruin widocznego powyżej XVI w. bizantyjskiego zamku przyglądaliśmy się pięknu Cyklad.

Teorii dotyczących koloru elewacji greckich budynków jest kilka. Z jednej strony biało-niebieska tonacja nawiązywać ma do barw narodowych. Z drugiej natomiast, niebieski kolor odstraszać ma insekty, a biały odbijać promienie słoneczne.

Widoczny fragment lądu – Tirasia wraz Santorini oraz mniejszymi Nea Kameni, Palea Kameni i Aspronisi tworzyły dawnej  jedną okrągła wyspę. Została ona jednak częściowo zatopiona z powodu silnego wybuchu wulkanu. W następstwie tego powstała kaldera (wgłębienie), a boczne fragmenty lądu utworzyły wspomniane wyspy.

W towarzystwie intensywnego, charakterystycznego dla Morza Egejskiego wiatru „Meltemi” – pędziliśmy po labiryncie wąskich uliczek rozrzuconych po miejscowości. Część trasy biegła po dachach budynków.

Z przystanku ruszyliśmy autobusem w kierunku południa wyspy do Akrotiri. Dawna osada to kolejna ofiara erupcji wulkanu – wydobywający się z krateru gęsty pył, przykrył całą miejscowość. Historię tamtego wydarzenia podziwiać można w lokalnym muzeum.

Z pobliskiego pomostu wypływają statki na m.in. Białą i Czarną Plażę.

My natomiast wybraliśmy się do znajdującej się niedaleko Czerwonej Plaży. Pokryta jest ona pochodzącą z kaldery sproszkowaną czerwoną i czarną skałą wulkaniczną.

Na wąskiej plaży znaleźliśmy chwilę na kąpiel słoneczną i morską.

Tablice przypominają, iż teren jest podatny na osuwiska.

Na koniec nieprzypadkowo zostawiliśmy sobie Firę (Thira). Z jednej strony, chodziło nam o względy logistyczne (bliskość do lotniska). Z drugiej o uniknięcie tłumu turystów,  którzy o tej porze przebywać powinni na północy wyspy walcząc o jak najlepsze miejsce przed nadchodzącym zachodem słońca. Spacerując promenadą odwiedziliśmy kilka obiektów sakralnych, których na wyspie jest ponad 300!

Z każdą minutą wyspa coraz bardziej pokrywała się złotym blaskiem.

Z leżącego u podnóża wyspy portu, można dostać się na górny taras m.in. za pomocą kolejki linowej lub wołów.

Z punktu widokowego (przy Santorini Palace) przyglądaliśmy się jednemu z najpiękniejszych zachodów słońca jakie widzieliśmy w życiu.

O jeden krok za daleko.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s